 |
Jeśli są Państwo zainteresowani otrzymaniem darmowego newslettera z informacjami dotyczącymi prawnej ochrony danych prosimy o podanie adresu e-mail:
|
 |
|
Wyciek danych osobowych studentów
2010-05-17
Sosnowiecka prokuratura zatrzymała szajkę, która zajmowała się kradzieżą i wykorzystywaniem danych osobowych studentów.
Cały proceder trwała na Śląskim Uniwersytecie Medycznym od początku 2009 roku. Dane studentów wynosiła z uczelni sprzątaczka Marzena F., która następnie przekazywał skradzione dane swojemu mężowi Piotrowi F. Ten za pomocą skradzionych danych podpisywał przez Internet umowy abonamentowe z dwiema sieciami telefonii komórkowej (Play i Erą). W wyniku podpisanych umów małżeństwo wchodziło w posiadanie nowych telefonów komórkowych o znacznej wartości, które następnie prawdopodobnie sprzedawali. W skład szajki wchodziła jeszcze trzy inne osoby, bez których całe przedsięwzięcie nie udało by się. Jedną ( i zarazem kluczową) osobą był kurier Patryk P., będący pracownikiem jednej z firm kurierskich. Jego zadanie polegało na dostarczaniu Marzenie i Piotrowi F. umowy z operatorami na których oszuści składali podrobiony podpis. Pozostała dwójkę stanowili paserzy Magdalena K. oraz Piotr M.
Prokuratura została zawiadomiona w sierpniu 2009 roku przez Erę. Operator postanowił zgłosić fakt niepłacenia rachunków po tym jak zdał sobie sprawę, że wszystkie „feralne zakupy” pochodziły z jednego komputera.
Poszkodowani studenci zostali poinformowani o kradzieży dopiero za pomocą listów od firmy windykacyjnych. Studenci mają pretensje do uczelni, że ta nie zabezpieczyła w odpowiedni sposób nie zabezpieczyła ich danych.
Operatorzy ponieśli straty na około 100 tys. złotych, jednak zadeklarowali, że „wszelkie czynności związane z dochodzeniem należności zostały zawieszone do czasu rozstrzygnięcia sprawy". - Do czasu zakończenia śledztwa wstrzymano wszelkie działania windykacyjne. Klienci nie muszą się niczego obawiać - zapewnia Marcin Gruszka, rzecznik Play. Liczba poszkodowanych studentów sięga około 100.
Cała szajka przyznała się do winy. Zostanie postawiony im zarzut oszustwa i podrabiania podpisów za co grozi do 8 lat pozbawienia wolności.
źródło: www.esosnowiec.pl, z dnia 10 maja 2010r.
|