Policja, CBA i ABW chcą śledzić nas w sieci
2009-08-20
Służby specjalne i policja chcą, aby administratorzy portali i witryn zbierali dane o swoich użytkownikach i ich działaniach na potrzeby przyszłych śledztw. Dostęp służb do tych informacji byłby możliwy przez 24 godziny na dobę, zdalnie, bez wiedzy i na koszt właścicieli witryn.
Według nieoficjalnych informacji dane miałyby być przechowywane przez pięć lat. Obowiązek ten dotyczyłby firm zarządzających komunikatorami internetowymi, witrynami z blogami oraz forami dyskusyjnymi. Organy ścigania chętnie wejdą w posiadanie informacji o aktywnych działaniach internautów. Wszystkie dane, jakie zostawiają internauci i ich komputery w sieci, byłyby archiwizowane.
Taką sytuację można by porównać do scenariusza filmu „Matrix”. "Inwigilacja na żądanie, na którą nie zgodzi się żaden internauta" – uważa Tomasz Jażdżyński, prezes Interia.pl.
– Istnieje pewna norma demokratycznego świata, którą taka ustawa by łamała. Ta norma przewiduje, że w określonych sytuacjach stwarza się różnym służbom możliwość szybkiego dostępu do takich danych, ale zawsze muszą one pozostawić ślad po tym, że z nich korzystały. Na inne rozwiązania nigdy zgody być nie może – mówi Władysław Majewski ze Stowarzyszenia Internet Society Poland popierającego rozwój Internetu. – Są to zuchwałe pomysły sprzeczne z konstytucją – ocenia Jerzy Naumann, członek naczelnych władz adwokatury.
Obawy portali budzą też koszty wprowadzenia takiego prawa. Według Jażdżyńskiego w przypadku dużych portali takie koszty szacuje się na kilkadziesiąt milionów złotych rocznie.
Wydawcy także opowiadają się przeciwko takiemu rozwiązaniu. Ich zdaniem taki obowiązek może spowodować utratę wiarygodności przez prasę i uniemożliwi jej dochowywanie tajemnic dziennikarskich.
Jeżeli wprowadzono by takie prawo, Polska nie byłaby jednak wyjątkiem. – Szczególnie gorąca debata na ten temat wybuchła we Francji, gdzie Nicolas Sarkozy przeforsował prawo zezwalające na takie działania – mówi Władysław Majewski.
źródło: www.rp.pl