II KK 67/04
2009-09-15
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
dnia 28 października 2004 r.
Sąd Najwyższy w sprawie Edmunda Ryszarda R. i innych oskarżonych z art. 258 § 3 k.k. i inne k.k. po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie w dniu 28 października 2004 r. kasacji, wniesionej przez obrońców skazanych od wyroku Sądu Apelacyjnego z dnia 28 maja 2003 r. utrzymującego w mocy wyrok Sądu Okręgowego z dnia 12 kwietnia 2002 r.,
oddala wszystkie kasacje
Uzasadnienie
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Wszystkie kasacje, wniesione w rozważanej sprawie, uznać należało za bezzasadne.
I. Elementem wspólnym, występującym we wniesionych kasacjach, są zarzuty dotyczące obrazy art. 5 i 6 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz art. 184 § 2 k.p.k. Pomijając fakt, iż zarzuty te podnoszone już były w apelacjach i że spotkały się one z rzeczową i trafną odpowiedzią ze strony sądu odwoławczego, zauważyć należy, że przywołane przepisy Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności zawierają ogólne dyrektywy prowadzenia postępowania karnego, co powoduje, że bez wskazania uchybień konkretnych przepisów służących realizacji określonych w nich zasad nie mogą one stanowić samodzielnej podstawy kasacyjnej (por. wyrok SN z 26 lipca 2000 r. w sprawie V KKN 38/00, LEX nr 50958). Konkretyzacji obrazy wskazanych przepisów konwencyjnych, a w zasadzie przepisu art. 6 ust. 3 pkt d Konwencji, upatrywać można jedynie w podniesionym zarzucie naruszenia art. 184 § 2 k.p.k.
Analiza treści postawionych zarzutów oraz ich rozwinięcia, zawartego w uzasadnieniach kasacji, pozwala na stwierdzenie, iż skarżący upatrują obrazy art. 184 § 2 k.p.k. w jego błędnej wykładni, która doprowadziła do:
- bezprawnego utajnienia części zeznań świadków anonimowych,
- oparcia skazania Andrzeja G. za czyn opisany w 6 wyroku i Juliusza N. za czyn z pkt 11 wyroku wyłącznie na zeznaniach świadków anonimowych,
- błędnego, bo sprzecznego z zasadą bezpośredniości, przesłuchania świadków anonimowych w fazie postępowania sądowego, co łącznie naruszyło zasady uczciwego procesu i pozbawiło skazanych prawa do obrony.
Instytucja świadka anonimowego jest już ugruntowanym elementem polskiej procedury karnej, a jej znaczenia w walce z przestępczością zorganizowaną oraz poważną przestępczością kryminalną trudno przecenić. Jak trafnie zauważył Sąd Apelacyjny w uzasadnieniu swojego wyroku, posłużenie się wskazaną instytucją w procesie dowodzenia nie oznacza tolerancji dla nieposzanowania podstawowych zasad procesu karnego, tj. bezpośredniości, jawności i równości stron. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem i poglądami doktryny utajnienie danych osobowych świadka incognito oraz zapobiegnięcie jego rozpoznaniu w czasie przesłuchania powinno być dokonywane w taki sposób, aby można było mu zapewnić skutecznie anonimowość. Stosowane z punktu widzenia wskazanego celu metody winny jednak pozostawać w zgodzie z podstawowymi zasadami uczciwego procesu. Niedopuszczalne jest zatem całkowite wyeliminowanie względem oskarżonego i jego obrońcy kontradyktoryjności i jawności postępowania. Oskarżony musi więc wiedzieć, jaki czyn jest przedmiotem zarzutu i za co został skazany. Zarówno oskarżony, jak i jego obrońca muszą mieć możliwość udziału w przesłuchaniu świadka anonimowego i wglądu do protokołów jego przesłuchania (z wyłączeniem fragmentów identyfikujących osobę świadka). Muszą mieć także możliwość postawienia świadkowi pytań (za pośrednictwem sądu, przy użyciu środków telekomunikacyjnych albo na piśmie) oraz uzyskania - niezbędnych dla weryfikacji zeznań - odpowiedzi. Tak przeprowadzony dowód, co oczywiste, musi podlegać ocenie mieszczącej się w graniach wyznaczonych treścią art. 7 k.p.k., a nadto ocena ta winna brać pod uwagę całokształt zgromadzonego materiału dowodowego.
Czynności procesowe w przedmiotowej sprawie, przeprowadzone zostały w fazie postępowania przygotowawczego jeszcze pod rządami Kodeksu postępowania karnego z 1969 r. Przepis art. 164a § 1 tego aktu prawnego dopuszczał pozostawienie w tajemnicy danych osobowych świadka, jak i "okoliczności, które mogłyby umożliwić ujawnienie jego tożsamości (por. wyrok SN z 16 czerwca 1999 r. w sprawie V KKN 22/99, OSNKW z 1999 r., z. 9-10, poz. 58). Przepisy art. 184 § 1 i 2 Kodeksu postępowania karnego z 1997 r., w wersji obowiązującej po jego uchwaleniu, przewidywały możliwość zachowania w tajemnicy "danych osobowych świadka". Wobec wątpliwości co do treści tego przepisu Sąd Najwyższy w uchwale z 20 stycznia 1999 r. w sprawie I KZP 21/98, OSNKW z 1999 r., z. 1-2, poz. 3 stwierdził, że art. 184 k.p.k. nie może być interpretowany rozszerzająco, a zatem utajnieniu podlegają jedynie dane osobowe świadka, nie zaś elementy treści jego zeznań, choćby ich ujawnienie prowadzić miało do ujawnienia jego tożsamości. Skarżący, uzasadniając zarzut obrazy art. 184 k.p.k., powołują się na wyrok Sądu Najwyższego z 5 stycznia 2000 r. w sprawie II KKN 391/99, OSNKW 2000/1-2/13 wywodząc zgodnie z jego treścią, że błędna wykładnia prawa zawarta w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku doprowadziła do akceptacji bezprawnego utajnienia części zeznań świadków anonimowych, co ograniczyło prawo skazanych do obrony. Autorzy kasacji nie dostrzegają wszakże, że zarówno w orzecznictwie, jak i w doktrynie pojawiły się odmienne od zawartego we wspomnianej wyżej uchwale Sądu Najwyższego poglądy, interpretujące opisany w art. 184 k.p.k. zakres utajnienia zeznań świadka anonimowego. Przypomnieć więc należy, że m.in.:
- Sąd Najwyższy w wyroku z 11 lutego 2003 r. w sprawie V KKN 407/01, LEX nr 75454 stwierdził, że: "Przy przesłuchiwaniu świadków anonimowych Sąd winien baczyć, aby zakres utajnienia w protokołach dostępnych dla stron dotyczył jedynie tych podawanych przez świadków okoliczności, które mogłyby ujawnić ich tożsamość",
- Sąd Apelacyjny w Gdańsku w wyroku z 18 listopada 1999 r. w sprawie II AKa 243/99, OSA 2002/4/33 wskazał, że: "Zawarte w art. 184 § 1 k.p.k. pojęcie "dane osobowe" rozumieć należy jako każdą informację dotyczącą osoby fizycznej, pozwalającą na określenie tożsamości tej osoby, co oznacza, że po zaistnieniu przesłanek anonimizacji świadka dopuszczalne jest, w oparciu o przepis art. 184 § 1 i 2 k.p.k., utajnienie przed oskarżonym i jego obrońcą fragmentów zeznań świadka anonimowego, zawierających informacje, których ujawnienie prowadziłoby do ustalenia tożsamości świadka,
- L.K. Paprzycki, autor opracowania "Świadek anonimowy - standard europejski a realia postępowania karnego", Palestra, 2002/1-2/18 - t. 5, wyraził pogląd, iż: "Jeżeli zeznanie świadka anonimowego ma służyć wymiarowi sprawiedliwości, to odrzucić trzeba pogląd, iż nie mogą zostać utajnione wszelkie okoliczności ujawnione w toku przesłuchania świadka, odnotowane w protokole, pozwalające ujawnić tożsamość przesłuchiwanej osoby. Konsekwentnie jednak wówczas trzeba twierdzić, że wszystkie te okoliczności, tak jak dane osobowe w wąskim znaczeniu, muszą zostać uwzględnione przez orzekający sąd przy dokonywaniu oceny dowodu z zeznań świadka anonimowego oraz innych dowodów i przy dokonywaniu ustaleń istotnych w sprawie".
Uchwała Sądu Najwyższego jest wiążąca tylko w danej sprawie (art. 441 § 3 k.p.k.), a związanie jej treścią stanowi odstępstwo od zasady samodzielności jurysdykcyjnej. Pogląd wyrażony w uchwale nie musi być akceptowany powszechnie. Nie wiąże on sądów orzekających w innych sprawach, ponieważ - poza wskazanym odstępstwem oraz sytuacją określoną w art. 442 § 3 k.p.k. - sąd karny samodzielnie rozstrzyga wszystkie zagadnienia. Respektowanie poglądu wyrażonego w uchwale i stosowanie prawa zgodnie z tym poglądem w innych sprawach wynikać musi zatem z akceptowania jego merytorycznej wartości. Jeżeli podstawą zarzutu rażącego naruszenia prawa jest stosowanie w danej sprawie przepisu prawa w sposób niezgodny z treścią uchwały Sądu Najwyższego, podjętej w innej sprawie (to samo dotyczy wyroku wydanego w innej sprawie) - to zarzut ten może być uznany za zasadny jedynie w wyniku stwierdzenia, że odmienny pogląd sądu orzekającego nie został logicznie i wyczerpująco uzasadniony, a sąd ten nie ustosunkował się należycie do argumentacji stanowiącej podstawę wyrażonego w uchwale poglądu prawnego (por. wyrok SN z 27 maja 2002 r. w sprawie V KKN 188/00, OSNKW 2002/11-12/113). Na marginesie można zauważyć, że trafność poglądów pozostających w opozycji do stanowiska skarżących wywieść można także z obowiązującej aktualnie, po zmianie dokonanej nowelą z 10 stycznia 2003 r., treści art. 184 § 1 k.p.k., pozwalającej na zachowanie w tajemnicy okoliczności umożliwiających ujawnienie tożsamości świadka, w tym danych osobowych.
Podobnie rzecz się ma z wyrażoną w uzasadnieniach kasacji sugestią, iż w określonych przypadkach doszło do naruszenia zasady rzetelnego procesu, bowiem dowody z zeznań świadków anonimowych były jedynymi dowodami bezpośrednimi prowadzącym do wniosków o sprawstwie skazanych. Wprawdzie ułomne w tym zakresie kasacje nie uzasadniają powyższego poglądu, lecz - jak należy sądzić - wynika on z treści wyroku Sądu Najwyższego z 9 listopada 1999 r. w sprawie II KKN 295/98, OSNKW 2000/1-2/12, w którym wskazano, że: "Dowód z zeznań świadka anonimowego nie może być nie tylko wyłącznym (jedynym), ale także dominującym dowodem świadczącym o sprawstwie określonej osoby, co oznacza, że wśród pozostałych dowodów przeprowadzonych w sprawie musi być także taki, który bezpośrednio wskazuje na sprawstwo tej osoby". Nie można jednak nie dostrzec, że w krytycznej glosie do powyższego wyroku P. Hofmański (Palestra 2000/2-3/211, t. 1) stwierdził, że: "Nie da się wykluczyć skazania w sytuacji, gdy dowód ze świadka anonimowego jest jedynym dowodem wskazującym na fakt główny, zaś obok tego dowodu istnieją także poszlaki pozwalające wnioskować o sprawstwie oskarżonego, albo nawet jedynie uwiarygodniają prawdomówność świadka anonimowego. Możliwa jest także i taka sytuacja, gdy dowód z zeznań świadka anonimowego jest dowodem poszlakowym. Nie może to przecież wykluczać przypisania oskarżonemu sprawstwa wówczas, gdy obok dowodu z zeznań świadka anonimowego w sprawie zebrane zostały inne dowody, choćby poszlakowe, które wespół z dowodem ze świadka anonimowego, zamykają logicznie łańcuch poszlak w sposób pozwalający wnioskować o sprawstwie oskarżonego" (por. także powoływane już opracowanie L.K. Paprzyckiego t. 7). Nie bez znaczenia dla rozważanej kwestii pozostaje także postanowienie Sądu Najwyższego z 7 marca 2001 r. w sprawie IV KKN 617/00, OSNKW 2001/7-8/60, w którym stwierdzono, że: "Dopuszczenie w procesie karnym dowodu z zeznań świadka anonimowego oznacza, że dowód ten (przeprowadzony zgodnie ze standardem określonym w art. 6 ust. 1 i 3 lit. d Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności), jak każdy inny dowód ujawniony w postępowaniu podlega swobodnej ocenie, której zasady nie sprzeciwiają się ustaleniu sprawstwa oskarżonego także wówczas, gdy dowód ze źródła anonimowego jest w sprawie jedynym dowodem bezpośrednim albo też poszlaką, które logicznie zamykają łańcuch kolejnych, występujących w materiale dowodowym poszlak, w sposób, który jednoznacznie wskazuje na fakt główny" (por. także wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 21 marca 2001 r. w sprawie II AKa 28/01, KZS 2001/4/30). Niezależnie od powyższych poglądów zauważyć należy, że wymaganie, by oprócz zeznań świadka anonimowego w sprawie istniał także inny dowód bezpośredni wskazujący na sprawstwo oskarżonego, pozostaje w sprzeczności z procesowym celem rozważanej instytucji, bowiem istnienie takiego dowodu w istocie czyniłoby zbędnym sięganie do zeznań świadka anonimowego.
Przechodząc na grunt rozważanej sprawy przypomnieć należy, że Sąd Apelacyjny, uchylając wyrok sądu I instancji, wydany po pierwszym rozpoznaniu sprawy, w obszernych wywodach dotyczących dowodów z zeznań świadków anonimowych, podkreślił konieczność zapewnienia stronom dostępu do całości zeznań tych świadków pochodzących z postępowania przygotowawczego. Zastrzegł jednak, że: "Jeśli przyjąć, że pełna treść utajnionych aktualnie protokołów, w przypadku jej ujawnienia oskarżonym, prowadziłaby niechybnie do dekonspiracji świadka, dopuszczalne wydaje się przedstawienie stronom (po uprzednim przesłuchaniu świadka przez sąd) takiej wersji zeznania, która możliwość taką wykluczy. Nie zmieni sensu wypowiedzi, ani też nie będzie przekłamaniem, wyeliminowanie z zeznań świadków niektórych okoliczności. Aby zapewnić poszanowanie dla podstawowych zasad procesu karnego, wiedza o wszystkich szczegółach zeznań świadka nie jest konieczna. Takie minimalne ograniczenie wiedzy o szczegółach, nie niweluje praw oskarżonego przyznanych przez mu ustawę. Nie musi więc oskarżony wiedzieć w jakim stopniu znany był wcześniej świadkowi, jaka to była znajomość, jaki zawód świadek wykonuje, czy zdarzenie obserwował z okien mieszkania czy z ulicy, gdzie dokładnie stał...".
Kierując się wskazaniami zawartymi w uzasadnieniu wskazanego orzeczenia sąd I instancji:
- w sytuacji, gdy było to niezbędne, uzupełnił, jawne dla stron, protokoły przesłuchań świadków anonimowych, pochodzące z postępowania przygotowawczego, a także z wcześniejszej fazy postępowania sądowego i po stwierdzeniu przez świadka, że aktualna treść protokołu nie identyfikuje jego osoby, odpisy tych dokumentów doręczył stronom,
- przesłuchał wszystkich świadków anonimowych, poza tymi, z których prokurator zrezygnował oraz poza świadkiem nr 9, miejsca pobytu którego nie zdołano ustalić, na rozprawie, z udziałem obrońców i oskarżonych, w warunkach uniemożliwiających identyfikację świadków,
- strony w trakcie rozprawy dysponowały, wspomnianymi wcześniej, uzupełnionymi odpisami protokołów zeznań, mogły bezpośrednio zadawać pytania słuchanym świadkom i słyszały udzielane odpowiedzi, przy czym głos świadków był zniekształcony,
- świadkowie wskazywali, na które z pytań, ze względu na możliwość identyfikacji, nie mogli odpowiedzieć wprost (por. postanowienie SN z 28 marca 2002 r. w sprawie III KKN 328/99, LEX nr 53349).
W świetle powyższych faktów Sąd Apelacyjny trafnie zaakceptował metodę zastosowania instytucji świadka anonimowego wskazując, że stronom umożliwiono, w granicach wyznaczonych celem instytucji, zetknięcie się ze źródłami dowodowymi oraz prowadzenie sporu na zasadzie równości. Za zupełne niezrozumiałe uznać należy podnoszenie przez skarżących, iż podczas przesłuchania świadków anonimowych doszło do złamania zasady bezpośredniości. Pomijając fakt, że stanowisko to nie zostało przez autorów kasacji w istocie uzasadnione, wskazać należy, że zgodnie z art. 184 § 4 k.p.k. - w brzmieniu obowiązującym w czasie postępowania przed sądem I instancji, przesłuchanie świadka z udziałem oskarżonego lub obrońcy mogło być przeprowadzone tylko w takich warunkach, które wyłączają możliwość ujawnienia tożsamości świadka. Wymóg ten pociągał za sobą, obciążającą organ procesowy, konieczność zweryfikowania tożsamości świadka, znajdującego się w innym pomieszczeniu, oraz stworzenia warunków uniemożliwiających jego identyfikację.
Prześledzenie jawnych dla stron protokołów zeznań świadków anonimowych nr 1, 5, 8, 12, 13 i 15, mających znaczenie dla poczynionych ustaleń faktycznych, pozwala na stwierdzenie, że utajnione przed skazanymi i ich obrońcami fragmenty tych protokołów odnosiły się do okoliczności prowadzących do identyfikacji świadków. Ten, jak wykazano wcześniej, dopuszczalny zabieg nie ograniczał prawa do obrony skazanych i nie naruszał reguł rzetelnego procesu.
Zeznania świadków anonimowych nie były jedynymi dowodami prowadzącymi do wniosku o sprawstwie poszczególnych skazanych w zakresie przypisanych im czynów, co jasno wynika z wywodów zawartych w obszernym uzasadnieniu sądu I instancji. Kwestią tą zajmował się także sąd odwoławczy odnosząc się do zarzutów apelacyjnych, trafnie wykazując, że zeznania świadków anonimowych, stanowiące źródło ważkich informacji obciążających skazanych, były oceniane na tle całokształtu zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, w tym dowodów weryfikujących zeznania świadków anonimowych.
Reasumując powyższe rozważania stwierdzić trzeba, że podnoszone przez skarżących zarzuty obrazy art. 184 § 2 k.p.k. ocenić należy jako bezzasadne.
II. Postawione w kasacjach zarzuty obrazy art. 2 § 2, 4, 5 § 2, 7, 410 i 424 § 1 k.p.k. oraz obrazy art. 4 i 7 k.p.k. są oczywiście bezzasadne.
Przepisy art. 2 § 2 i 4 k.p.k. zawierają ogólne dyrektywy postępowania, określające sposób, w jaki winny procedować organy prowadzące postępowanie karne. Tymczasem przedmiotem uchybień zarzucanych w kasacji mogą być tylko konkretne normy nakazujące lub zakazujące dokonywania określonych czynności procesowych. Zatem zarzut obrazy art. 4 k.p.k., podobnie jak zarzut obrazy innej normy ogólnej, zawartej w art. 2 § 2 k.p.k., nie może stanowić podstawy kasacji.
Bezzasadne jest także podnoszenie zarzutu naruszenia art. 5 § 2 k.p.k. Dla oceny, czy doszło do naruszenia zasady in dubio pro reo, nie mają bowiem znaczenia wątpliwości związane z treścią ustaleń faktycznych lub sposobem interpretowania prawa, podnoszone przez stronę. Wskazany przepis jest w istocie adresowany do sądu, ważne jest więc to, czy w świetle realiów konkretnej sprawy sąd ten w rzeczywistości takie wątpliwości powziął i wobec braku możliwości ich usunięcia rozstrzygnął je na niekorzyść skazanego, względnie czy powinien takie wątpliwości powziąć. Zatem w wypadku, gdy określone ustalenia faktyczne zależne są od dania wiary lub odmówienia wiarygodności dowodom, w tym wyjaśnieniom skazanego, nie można mówić o naruszeniu zasady in dubio pro reo, a zastrzeżenia związane z oceną wiarygodności dowodów mogą być rozstrzygane jedynie przez pryzmat treści art. 7 k.p.k., a więc na płaszczyźnie utrzymania się przez sąd w granicach sędziowskiej swobody ocen.
Przekonanie sądu o wiarygodności jednych dowodów i niewiarygodności innych pozostaje pod ochroną art. 7 k.p.k., jeśli:
a) jest poprzedzone ujawnieniem w toku rozprawy głównej całokształtu okoliczności sprawy,
b) stanowi wyraz rozważenia wszystkich okoliczności przemawiających na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego,
c) jest zgodne ze wskazaniami wiedzy i doświadczenia życiowego, a nadto zostało wyczerpująco i logicznie uargumentowane w uzasadnieniu wyroku.
Powracając na grunt przedmiotowej sprawy stwierdzić trzeba, że w rozważanej kwestii obrońcy skazanych nie wykazali, by doszło do naruszenia zasady in dubio pro reo, bądź że nie dotrzymano któregokolwiek z wymienionych wyżej warunków prowadzących do ochrony przekonania sądu o wiarygodności dowodów.
Zarzut podnoszący obrazę art. 424 § 1 pkt 1 i 410 jest oczywiście bezzasadny, bowiem w istocie odnosi się do orzeczenia sądu I instancji. Skarga kasacyjna w tym punkcie powiela w rzeczywistości zawarty w apelacji zarzut błędu w ustaleniach faktycznych "ubierając" go niejako w postać obrazy prawa procesowego. Kasacja może być wnoszona jedynie od prawomocnych wyroków sądów odwoławczych, kończących postępowanie, nie mogą zaś być w drodze kasacji kwestionowane wyroki pierwszoinstancyjne. Sąd Najwyższy stoi konsekwentnie na stanowisku, iż zarzuty podniesione pod adresem orzeczenia sądu I instancji podlegają rozważeniu przez sąd kasacyjny tylko w takim zakresie, w jakim jest to nieodzowne dla należytego rozpoznania zarzutów stawianych zaskarżonemu w trybie nadzwyczajnym orzeczeniu sądu odwoławczego. Nie można więc ich rozpatrywać w oderwaniu od zarzutów stawianych orzeczeniu sądu odwoławczego, nie jest bowiem funkcją kasacji ponowne - powielające kontrolę apelacyjną - rozpoznawanie zarzutów stawianych przez skarżącego orzeczeniu sądu I instancji. Ewentualne stwierdzenie zaś ich zasadności ma znaczenie wyłącznie jako racja ewentualnego stwierdzenia zasadności i uwzględnienia zarzutów odniesionych do orzeczenia sądu odwoławczego. Jedynie to ostanie może bowiem zostać zaskarżone kasacją (por. np. wyrok SN z 28 listopada 1996 r. w sprawie III KKN 148/96, OSNKW 1997/1-2/12 i inne). Tymczasem w przedmiotowej sprawie, przy opisanej konstrukcji zarzutu, skarżący nie stawia sądowi odwoławczemu zarzutu obrazy art. 457 § 3 k.p.k., co skądinąd wydaje się zrozumiałe, bowiem sąd ten, w uzasadnieniu swojego orzeczenia, rzetelnie odniósł się do zarzutów apelacyjnych.
W konsekwencji powyższych uwag o charakterze ogólnym stwierdzić trzeba, że zarzut obrazy art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k. jest niezasadny bowiem przepis ten zawiera dyrektywy odnoszące się do uzasadnienia wyroku sądu I instancji, nie zaś uzasadnienia wyroku sądu odwoławczego. To przepis art. 457 § 3 k.p.k. formułuje wymagania, którym winno odpowiadać uzasadnienie wyroku sądu odwoławczego. Sąd ten ma obowiązek odpowiedniego stosowania przepisów art. 424 § 1 pkt 1 i 2 k.p.k. tylko wówczas, gdy modyfikuje co do istoty wyrok sądu I instancji, i to w zakresie wyłącznie z tą modyfikacją związanym (por. m.in. wyrok SN z 23 listopada 2000 r. w sprawie IV KKN 760/98, LEX nr 50960). W przedmiotowej sprawie sąd odwoławczy żadnych modyfikacji natury faktycznej nie czynił, zatem uzasadnienie jego orzeczenia winno odpowiadać i odpowiada wymaganiom z art. 457 § 3 k.p.k.
Nietrafne jest także zgłoszenie zarzutu naruszenia przez sąd odwoławczy art. 410 k.p.k., bowiem to sąd pierwszej instancji winien przy ustalaniu podstaw faktycznych uwzględnić całokształt okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej przed tym sądem. Sąd Apelacyjny nie był zobowiązany do powtórnego odtwarzania podstaw faktycznych wyroku, a obowiązkiem jego było m.in. rozważenie w ramach kontroli odwoławczej zarzutów zawartych w apelacji (por. wyrok SN z 18.09.2002 r. w sprawie III KKN 63/00, LEX nr 56081). Warto zresztą zauważyć, że skarżący, mimo powołania się na obrazę art. 410 k.p.k., ani w zarzucie, ani w uzasadnieniu kasacji nie wykazuje, iż podstawy ustaleń faktycznych nie stanowił całokształt okoliczności ujawnionych w toku rozprawy. Zarzut kasacyjny oraz jego rozwinięcie zawarte w uzasadnieniu kasacji wskazują, iż skarżącemu w istocie chodzi o zakwestionowanie prawidłowości oceny poszczególnych dowodów, a nie o wskazanie, że ustalenia oparte zostały na materiale, którego nie ujawniono w toku rozprawy, bądź że orzeczenie opiera się tylko na części ujawnionego materiału dowodowego.
Przechodząc do zarzutu obrazy przepisów art. 7 i 5 § 2 k.p.k. przywołać należy rozważania poczynione wcześniej i przypomnieć, że zarzut naruszenia przepisu art. 7 k.p.k. może być "samodzielnie" i bezpośrednio stawiany wyrokowi sądu odwoławczego jedynie wówczas, gdy organ ten wydał orzeczenie o charakterze reformatoryjnym, tj. zmienił wyrok sądu pierwszej instancji, dokonując oceny dowodów odmiennej od tej, która legła u podstawy faktycznej wyroku pierwszoinstancyjnego. W przeciwnym wypadku, tj. gdy sąd odwoławczy utrzymuje orzeczenie sądu pierwszej instancji, zarzut naruszenia art. 7 k.p.k. może być w skardze kasacyjnej zasadnie sformułowany jedynie jako racja ewentualnego stwierdzenia zasadności i uwzględnienia zarzutów odniesionych do orzeczenia sądu odwoławczego (najczęściej zarzutu naruszenia art. 457 § 3 k.p.k.). Jedynie to ostatnie orzeczenie może bowiem zostać zaskarżone kasacją (por. postanowienie SN z 25 września 2002 r. w sprawie II KKN 79/00, LEX 56084).
W przedmiotowej sprawie, jak już wspomniano, zaskarżony wyrok został utrzymany w mocy, zaś sąd odwoławczy, rozpoznając wniesione apelacje, rzetelnie odniósł się do kwestii faktycznych poruszanych przez apelujących w ramach zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych, korespondujących z wywodami stanowiącymi uzasadnienie rozważanych zarzutów.
III. Za oczywiście bezzasadny uznać należało także zarzut obrazy art. 211 k.p.k., zawarty w kasacji obrońcy Juliusza N. Jak łatwo zauważyć, co wynika wprost ze sformułowania zarzutu, jest on skierowany przeciwko sposobowi procedowania przed sądem I instancji, a nie przeciwko orzeczeniu sądu odwoławczego, w które winna godzić kasacja. Zarzut tej samej treści znalazł się zresztą w apelacji obrońcy skazanego. Wprawdzie Sąd Apelacyjny w uzasadnieniu swojego orzeczenia nie odniósł się do rozważanego zarzutu, lecz fakt ten nie jest kwestionowany przez skarżącego w drodze zarzutu obrazy art. 457 § 3 k.p.k.
Na marginesie zaważyć należy, że podnoszone przez skarżącego zastrzeżenia, odnoszące się do sposobu przeprowadzenia omawianej czynności procesowej, a zwłaszcza dokonania jej bez udziału skazanego, są całkowicie bezpodstawne. Zgodnie z art. 396 § 1 k.p.k., jeżeli zapoznanie się z dowodem rzeczowym lub przeprowadzenie oględzin przez pełny skład sądu napotyka znaczne trudności albo jeżeli strony wyrażą na to zgodę, sąd wyznacza do tej czynności sędziego ze swego składu, co w rozważanej sprawie miało miejsce. Przepis art. 396 § 3 k.p.k. stanowi, iż w czynnościach tych mają prawo brać udział strony, obrońcy i pełnomocnicy, lecz oskarżonego pozbawionego wolności sprowadza się tylko wtedy, gdy sąd uznał to za konieczne. Odczytując intencje skarżącego można byłoby wysnuć wniosek, że treść powołanych przepisów zdaje się wskazywać, że w omawianym trybie nie można przeprowadzić eksperymentu procesowego, będącego inną niż oględziny czynnością procesową, co w konsekwencji prowadziłoby do stwierdzenia, że brak było podstaw do zaniechania sprowadzenia skazanego zgodnie z art. 396 § 3 k.p.k. Pomijając kwestię zupełności wyliczenia czynności dowodowych, zawartego w art. 396 § 1 k.p.k., stwierdzić trzeba, że analiza treści postanowienia dowodowego sądu oraz protokołu z przeprowadzonej czynności wskazuje, że w istocie dotyczą one oględzin miejsca zdarzenia.
Zgodnie z art. 211 k.p.k. w celu sprawdzenia okoliczności mających istotne znaczenie dla sprawy można przeprowadzić, w drodze eksperymentu procesowego, doświadczenie lub odtworzenie przebiegu stanowiących przedmiot rozpoznania zdarzeń lub ich fragmentów. Jest jasne, że eksperyment polegający na rekonstrukcji powinien zawsze odbywać się na miejscu zdarzenia, w warunkach maksymalnie zbliżonych do tych, jakie miały miejsce, gdy zdarzenie zaistniało. Jest również oczywiste, że w przedmiotowej sprawie warunki takie nie zostały spełnione, co racjonalnie eliminuje możliwość postrzegania omawianej czynności w kategoriach eksperymentu. W postanowieniu dowodowym stwierdzono: "Sąd postanowił przeprowadzić eksperyment procesowy w zakresie możliwości obserwacji przez oskarżonego W. miejsca w którym miał znajdować się oskarżony J.N. i możliwości rozpoznania go, w obecnym czasie z uwagi na to, że odtworzenie po prawie 10 latach identycznych warunków jakie miały miejsce w 1993 r. jest niemożliwe i celem eksperymentu jest ustalenie czy z odległości w jakiej znajdował się oskarżony W. była widoczna osoba przebiegająca przez tory na ul. Narutowicza i czy ewentualnie znajdujący się tam drzewostan mógł taką obserwację zakłócać". Mimo nazwania zamierzonej czynności eksperymentem procesowym i takiego nazwania protokołu z przeprowadzenia tej czynności, choć w uzasadnieniu wyroku sądu I instancji pojawia się określenie "wizja lokalna", nie ulega wątpliwości, że jej celem było w rzeczywistości dokonanie oględzin miejsca zdarzenia z udziałem oskarżonego W. Samo błędne oznaczenie czynności procesowej nie pozbawia tej czynności znaczenia prawnego (art. 118 § 2 k.p.k.). Z powyższym wywodem nie pozostaje w sprzeczności treść protokołu omawianej czynności, jeśli dodatkowo zważyć, że zgodnie z art. 396 § 4 k.p.k., jeżeli w trakcie przeprowadzenia czynności określonej w § 1 tego przepisu pojawi się potrzeba przeprowadzenia innego dowodu, sędzia wyznaczony może go przeprowadzić.
Na koniec wreszcie należy zauważyć, że z uwagi na zgromadzenie innych istotnych dowodów wskazujących na sprawstwo skazanego N. w związku z zarzutem zabójstwa J., nie można zasadnie wywodzić, że sygnalizowane przez skarżącego uchybienie miało wpływ, i to istotny, na treść zaskarżonego wyroku.
IV. Jako oczywiście bezzasadny jawi się także podniesiony w pkt 1 kasacji obrońcy skazanych R., H., L. i Ż. zarzut obrazy art. 258 § 1 i 3 k.p.k. Analizując wywody zawarte w uzasadnieniu kasacji stwierdzić należy, iż jej autor w pierwszej kolejności kwestionuje ustalenia faktyczne wiodące do wniosku o sprawstwie skazanych w zakresie przypisanych im czynów, a dopiero następnie polemizuje z przyjętą przez sądy obu instancji wykładnią art. 258 § 1 i 3 k.k. Przypomnieć zatem należy, że niedopuszczalne jest eksponowanie zarzutu obrazy prawa materialnego w sytuacji, gdy kwestionuje się prawidłowość ustaleń faktycznych, stanowiących podstawę rozstrzygnięcia. Nie ma bowiem obrazy prawa materialnego, jeśli wadliwość orzeczenia w tym zakresie jest wynikiem błędnych ustaleń faktycznych przyjętych za jego podstawę. Zarzut obrazy prawa materialnego może być zasadny tylko wówczas, gdy dotyczy zastosowania lub niezastosowania przepisu zobowiązującego do jego bezwzględnego zastosowania, a także w razie zastosowania nieodpowiedniego przepisu lub błędnej wykładni zastosowanego przepisu. Na gruncie przedmiotowej sprawy, przy założeniu, iż poczynione ustalenia faktyczne są trafne, ewentualna obraza prawa materialnego może sprowadzać się jedynie do błędnej wykładni przywołanych wyżej przepisów. Z wywodów skarżącego wynika bowiem, że nie godzi się on z wyrażanymi przez sądy obu instancji poglądami prawnymi uznając, że branie udziału w zorganizowanej grupie "jest aktywnością człowieka przejawiającą się jako jego działanie", polegającą na akceptowaniu zasad, które nią rządzą, wykonywaniu poleceń i zadań wskazanych przez osoby stojące w hierarchii wyżej, przy czym członek owej grupy nie pozostaje wyłącznie pasywny. Na gruncie dotychczasowego orzecznictwa oraz poglądów doktrynalnych zaprezentowane wyżej stanowisko uznać należy za odosobnione. Udział w zorganizowanej grupie mającej na celu popełnienie przestępstwa jest występkiem formalnym. Oznacza to, że do wypełnienia znamion tego typu przestępstwa wystarcza sama bierna przynależność bez popełnienia jakichkolwiek innych czynów zabronionych. Nie jest konieczna wiedza o szczegółach organizacji grupy, znajomość wszystkich osób ją tworzących czy mechanizmów funkcjonowania. Wystarczy gotowość sprawcy do spełniania zadań służących tej grupie, której świadomość istnienia ma sprawca. Grupa taka winna składać się z co najmniej trzech osób, których wspólnym celem jest popełnianie przestępstw stale bądź zależnie od okazji (por. wyroki: Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 19 grudnia 2003 r. w sprawie II AKa 257/03, KZS 2004/4/41, Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 27 września 2001 r. w sprawie II AKa 150/01, Prok. Pr. 2002/7-8/30, Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 25 marca 1999 r. w sprawie II AKa 45/99, OSA 2000/2/15, a także C. Sońta, Zorganizowana grupa i związek przestępny w polskim prawie karnym na tle teorii i orzecznictwa (...), WPP 1997/2/16). Wszakże, gdyby jednak podzielić zastrzeżenia skarżącego zmierzające do wykazania form aktywności sprawcy jako warunku koniecznego do przypisania mu odpowiedzialności za występek z art. 258 § 1 k.k., to obszerna argumentacja zawarta w uzasadnieniach sądów obu instancji, odwołująca się do zgromadzanych w sprawie dowodów, na taką aktywność jednoznacznie wskazuje. To samo odnosi się do dowiedzionych form aktywności skazanego R. uzasadniających przypisanie mu odpowiedzialności za kierowanie zorganizowaną grupą mającą na celu popełnianie przestępstw.
V. Podniesione w kasacjach skazanych zarzuty błędu w ustaleniach faktycznych stanowiących podstawę wyroku ze względu na treść art. 523 § 1 k.p.k. nie mogły stanowić samodzielnej podstawy kasacji, bowiem ów nadzwyczajny środek zaskarżenia wniesiony może zostać tylko z powodu uchybień wymienionych w art. 439 k.p.k. lub innego rażącego naruszenia prawa. Zarzuty te nie mogły także okazać się skuteczne przy ewentualnym zabiegu zestawienia ich z zarzutami obrazy prawa procesowego, omówionymi w pkt II uzasadnienia, co jasno wynika z poczynionych wcześniej wywodów.